Strona główna » Blog » Madagaskar » Moje miejsce na ziemi- Madagaskar wyspa Nosy Be
Znasz to uczucie, gdy jesteś w jakimś miejscu i czujesz się, jakbyś był w swoim własnym domu? Uczucie, gdy opuszczasz to miejsce i chcesz tego czy nie, kręci Ci się łza w oku? Takie właśnie wrażenie zrobił na mnie Madagaskar, a konkretnie wyspa Nosy Be. Może to dlatego, że byłam z jednym z pierwszych samolotów z Polski, który właśnie tam leciał, a może to po prostu miejsce, które jest mi pisane w życiu.
Jak zawsze trochę o geografii Madagaskaru
Wyspa Nosy Be leży na północno-zachodnim wybrzeżu Madagaskaru, a jej nazwa w oznacza Wielką Wyspę. Powierzchnia Nosy Be to 300 km2. Wyspa ta to bogactwo endemicznych gatunków roślin i zwierząt, które znajdują się nie tylko na Nosy Be, ale także na okolicznych wyspach, na które wypływaliśmy z miejscowości Djamandjar. Tak naprawdę Nosy Be jest idealnym miejscem dla każdego. Możesz tu spędzić czas na plażowaniu, błogim lenistwie, nurkowaniu, dryfując pomiędzy wyspami, ale także intensywnie eksplorując kraj. Choć nie zrobisz tu solidnego trekingu, bo najwyższy punkt na wyspie ma 450m to uwierz mi, jest tu co zwiedzać.
Kiedy my tu dotarliśmy, jedynymi turystami, którzy już się tu rozgościli byli Włosi i Francuzi. Stanowiliśmy niezłą atrakcję dla mieszkańców, a w szczególności dla dzieci, które jak tylko nas zobaczyły biegły do nas co sił w nogach, śmiało łapały za rękę i maszerowały z nami po wybrzeżu. Na wyspie niestety występuje blokada językowa, bo większość mieszkańców posługuje się językiem malgaskim, a niewielka część językiem urzędowym-francuskim. Oczywiście w hotelach obsługa doskonale radzi sobie z językiem angielskim i niezwykle szybko wyłapuje polskie słownictwo, często nawet samemu pytając się o nazwy przedmiotów w naszym języku. Malgasze to ludzie mili i serdeczni. Nie są nachalni, ale są też ostrożni w kontaktach. Bardziej obserwują, niż ochoczo nawiązują kontakt. Malgasze to też niezwykle kolorowi ludzie, a w szczególności Panie. Ich stroje tworzą bardzo wyraźne barwy. Nie omieszkałam przywieźć sobie pareo z tego miejsca, który notabene wzbudzał zachwyt wśród hindusów w Kenii.
Jaka jest kuchnia na Nosy Be?
Zatrzymaliśmy się akurat w hotelu, który oferował opcję pełnego wyżywienia, więc nie kosztowaliśmy potraw w lokalnych restauracjach. Jednak kuchnia w hotelu nie stanowiła europejskich propozycji, a była bogactwem tego, co jest dostępne na wyspie. Każda kolacja opiewała w potrawy przygotowane na ogniu, którymi były owoce morza, wołowina i drób. Do tego serwowany był ryż pod różną postacią i przystawki oraz sałatki z dostępnych warzyw i owoców. Pierwszy raz w życiu zjadłam tam carpaccio z ośmiornicy i skosztowałam owocu, którego smaku nie zapomnę do końca życia. Chlebowiec to owoc, który naturalnie występuje na Madagaskarze. Jest on słodki, soczysty i przepyszny. Niestety nie spotkałam go nigdzie indziej. Serwowana kuchnia na Nosy be jest skromna, ale bardzo smaczna i pozbawiona sztucznych składników.
Jak dostać się na Nosy be?
Otóż opcje masz aż trzy. Pierwsza to wybór lini lotniczych Air France i wylot z Paryża z jedną przesiadką. Drugą opcją jest wylot z Włoch również z przesiadką, a trzecia to wybór polskiego biura podróży i bezpośredni lot na Nosy Be z Warszawy. My wybraliśmy ostatnią opcję, bo nie uwierzysz, ale wtedy tydzień kosztował nas 3500/os. Gdzie teraz sam lot z Paryża kosztuje 4500 tys, więc sam rozumiesz 😉
Czy na Nosy Be jest bezpiecznie?
Kiedy wysiedliśmy z samolotu czekała nas przeprawa przez między innymi przez punkt celny, odprawa paszportowa itd. Malgasze na lotnisku zorganizowali sobie kilka stanowisk, na których jedna osoba przeglądała paszport, druga wbijała pieczątkę, trzecia znów wertowała paszport i zadawała pytania i tak dalej i tak dalej. Za każdym razem byliśmy pytani o prezent dla nich. Kiedy już kolejny celnik pytał nas o prezent/pieniądze zaczęłam się zastanawiać, czy wypuszczą nas z tego lotniska bez podarowania czegokolwiek. Na szczęście udało nam się wyjść z budynku bez szwanku. Gdy jechaliśmy z lotniska do hotelu, widok nie napawał optymizmem. Nie widzieliśmy normalnych budynków, a baraki, bądź niedokończone budowle, w których mieszkali ludzie bez prądu i wody.
Zastanawiało mnie, jak nas tu przyjmą mieszkańcy, dla których nie ma się co dziwić-pławimy się w luksusach. Jednak po spacerze do wioski, gdzie ochoczo spacerowaliśmy po targowisku, czy między domami, wiedzieliśmy, że nie zagraża nam tu nic. Niektórzy uśmiechali się do nas, ale większość po prostu ignorowała. W przeciwieństwie do Kenii, gdzie mieszkańcy widzą w nas tylko $, Malgasze traktowali nas jak zwykłych ziemianinów.
Pogoda na Madagaskarze na Nosy Be
Na Nosy Be najlepiej jechać od maja do końca października. To właśnie wtedy kraj jest wolny od monsunów, deszczu i niemal cały czas świeci tam słońce. Później aura lekko się psuje, zaczynają rozkręcać się tu monsuny i potrafi obficie padać przez kilka dni. Do tego dochodzi silny wiatr, który skutecznie uniemożliwia zwiedzanie wyspy. Biura podróży mądrze postawiły zakończyć sezon wyjazdów na Nosy Be w październiku, a wznowić go w maju. Jeśli zapytasz o temperatury, to są one wysokie cały czas. Kiedy przychodzi zmrok o godzinie 18, powietrze trochę się ochładza. Gdy my byliśmy w październiku, w dzień słupki pokazywały ponad 30 stopni, a w nocy około 25.