...
Napisz do mnie lub zadzwoń!
Marta Marciniak
copywriting@martamarciniak.com
+48 518 083 884

Kuchnia na Mauritiusie

Jedzenie na wyspie opiewa przede wszystkim w ryby i owoce morza. Są one świeże i pyszne. Jak pewnie wiesz, niewiele potrzeba tym potrawom, aby były one po prostu doskonałe. Tak też przyrządzają je maurytyjczycy- prosto, na grillu lub palenisku z dowolnymi dodatkami. Na Mauritiusie królują także potrawy z curry- ryż z kurczakiem, wspomnianymi owocami morza lub w wersji wege. Popularne są street foody, które serwują przekąski smażone w cieście na głębokim tłuszczu lub lokalne potrawy jak Farata, Rougaille, czy Briyani. Znajdziemy tu też europejskie naleciałości- kuchnię włoską, francuską, czy dania typu fast-food.

Jeśli chodzi o ceny dań, to uważam, że są one na takim samym poziomie, jak obecnie w polskich restauracjach. To samo tyczy się marketów. Pamiętam, jak poszłam do jednego z nich i dziwiłam się, że jajka kosztują ponad 10zł, a masło 8zł. Po powrocie do domu zauważyła, że na półkach w naszych sklepach ceny szybko dobiły do tych maurytyjskich.

Gdzie jedliśmy na Mauritiusie?

Wiem, że każdy lubi dobrze zjeść i posmakować czegoś innego lub po prostu wcinać to co lubi. Dlatego posiłki w moim wpisie zajmą więcej miejsca 😉

Street food i lokalne restauracje na Mauritiusie

W pierwszy dzień znaleźliśmy posiłek pośród straganów odzieżowych. Po locie, odbiorze samochodu i rozpakowaniu się byliśmy już naprawdę głodni. Szukając podstawowych ubrań dla kolegi, którego bagaż został we Francji, odkryliśmy sympatycznego pana, który przyrządzał ryż z kurczakiem w ogromnym stalowym kotle. Długo się nie zastanawiając skorzystaliśmy z pożywnego posiłku i naładowaliśmy baterie na resztę dnia. 

Naszą ulubioną knajpką na wrzucenie czegoś do żołądka była spicy kuchnia, którą prowadziło wspaniałe małżeństwo- 44 Spice & Wok Fusion Cuisine obok stacji Total. Natomiast drogę ze sklepu umilały nam przekąski zakupione u wyluzowanych gości z Chez Até. 

Kilka razy też stołowaliśmy się w Restaurant bistro anvers bel ombre mauritius, ale widzę, że ogólna ocena jest ciut gorsza niż była wtedy, kiedy my tam byliśmy. Nie zrażaj się, bo nie dotyczy ona w ogóle jedzenia. Posiłki są tam pyszne i w przystępnych cenach. Wyluzuj, jesteś na wakacjach, nigdzie nie musisz się spieszyć 😉

Jedzenie na maurytyjskich plażach

Pierwszym naszym przystankiem w planie zwiedzania było północne wybrzeże. Tam obok kościoła Notre-Dame Auxiliatrice de Cap Malheureux, znajduje się restauracyjka Lakaz Sandrine. Właściciele wypływają w ocean na łowy, a później otwierają przed Tobą lodówkę z świeżymi rybami, owocami morza i możesz sobie wybrać, która sztuka idzie na grilla, a później do Twojego brzucha.

Nie jest tam najtaniej, ale przyjemnie. Klimat tworzy w tym miejscu plaża, dryfujące łódki i drzewa uginające się do tafli oceanu oraz oczywiście zapach pysznego jedzonka. 

Na plaży jedliśmy też z drugiej strony wyspy- przy Le Morne Beach. To był typowy street food, ale bardzo dobry. Niestety nie ma go oznaczonego na mapie Mauritiusu, ale był tuż obok Lepap ice cream.

Pizza Mauritius

Pizza- musi być zawsze i wszędzie!

Z pizzą mieliśmy bardzo ciekawą historię. Na mapie widnieje pizzeria Allison, oferująca dania na wynos. Spragnieni glutenu wybraliśmy się zatem na spacer, by zaopatrzyć się w placka i zjeść go siedząc zadkiem w piasku. Szliśmy według mapy. Jak się okazało nie była to jednak krótka droga, jaką pokazywało google. W międzyczasie dwa razy się zgubiliśmy, bo trafiliśmy na ślepe uliczki, ochoczo wkraczają na czyjąś posesję. 

Robiło się już ciemno i wiedzieliśmy, że z plażowych planów już nici. Głodni i delikatnie poirytowani wreszcie znaleźliśmy prawidłową drogę, która prowadziła przez nieciekawą okolicę, pola kukurydzy i hacjendy, które tylko przypominały domy. Z dreszczykiem adrenaliny dotarliśmy na miejsce, jednak pod wskazanym adresem nie znaleźliśmy opisanej pizzeri. Zrezygnowani wreszcie spytaliśmy małe dziewczynki skaczące w gumę, czy nie wiedzą może gdzie jest pizzeria Alisson. W podskokach zaprowadziły nas pod adres, pod jakim wylądowaliśmy wcześniej i kazały zadzwonić domofonem. Faktycznie nad przyciskiem było napisane : Pizza, a pod spodem numer telefonu. 

Głodni pospiesznie zadzwoniliśmy domofonem, a damski głos kazał nam poczekać. Zza bramy wyszła Maurytyjka ubrana na biało w wielkiej białej czapce kucharza, spisała zamówienie na karteczce i zamknęła bramę. Nie wiedzieliśmy czy zaraz zawali się pod nami ziemia i trafimy do lochu, czy zamiast pizzy dostaniemy kilogram kokainy. Jednak po 15 minutach naszym oczom ukazały się dwa kartony świeżej, pachnącej i pysznej pizzy, która nie dotrwała do domu, bo została pochłonięta po drodze. Do naszego lokum trafiliśmy już bez żadnych przygód. Chyba było nam już wszystko jedno 😀

Wtedy to właśnie zorientowałam się, że jestem tu bezpieczna. 

Marta Marciniak
Marta Marciniak
https://www.palmamiodbila.pl

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Cookie Policy

Seraphinite AcceleratorOptimized by Seraphinite Accelerator
Turns on site high speed to be attractive for people and search engines.