...
Napisz do mnie lub zadzwoń!
Marta Marciniak
copywriting@martamarciniak.com
+48 518 083 884

Co warto zobaczyć będąc w Dominikanie?

Chciałoby się rzec, że wszystko. Kraj ten jest tak różnorodny, że do obejrzenia tu miejsc i rozrywki jest bez liku. W Bayahibe byliśmy 13 dni i nie omieszkaliśmy skorzystać z wycieczek, które były podróżą do raju, bo tego właśnie zawsze oczekujemy od miejsc, które wybieramy.

La Isla Saona

Budzik zadzwonił wcześnie rano. Pośpiesznie udaliśmy się na śniadanie, zabraliśmy potrzebne rzeczy i oczekiwaliśmy przed hotelem na Jadzię, która miała nas zabrać na wyprawę. Okazało się, że dziewczyna, która obok nas stała od 15 min, z włosami niczym afro, śniadą karnacją i oczami jak kasztany to była właśnie ona. Jadzia przyjechała jakiś czas temu do Dominikany ze swoim partnerem. Kupili oni bilet tylko w jedną stronę, bo wiedzieli, że kraj ten jest po prostu ich miejscem na ziemi. Dziewczyna uczyła się hiszpańśkiego od ekspedientki w sklepie, zwiedziła całą Dominikanie i znała ją jak swój własny kraj, idealnie wkomponowując się swoją urodą w świat tubylców. 

Ruszyliśmy spod hotelu do portu, skąd wypłynęliśmy w stronę wyspy. Sternik nieźle zasuwał, pokonując sprawnie fale i bezpiecznie transportując nas na wybrzeże Saony. Zwiedziliśmy na niej cztery plaże. Pierwsza z nich to plaża oznaczona na mapie jako canto de La Playa. Znajduje się tu cudowny las palmowy i domek, w którym rzekomo ktoś mieszka, dzierżawiąc ziemię od państwa. Czuliśmy się tu jak dzieci. Rzucaliśmy się do rażącego wodnego lazuru, wygłupialiśmy się- po prostu doznaliśmy potężnej dawki endorfin. 

Później wyruszyliśmy na zachód, odwiedzając rezerwat żółwi morskich. Spotkaliśmy się tam z bardzo fajnymi ludźmi w rezerwacie żółwi, którzy opowiedzieli o ich ochronie i przechowywaniu jaj. To straszne, co człowiek może zrobić przyrodzie. Dobrze, że nawet w tak odległych krajach istnieją miejsca, chcące ochronić tak ważne stworzenia. U Mano Juan napiliśmy się pysznego bezalkoholowego drinka Pina Colada i wtem ruszyliśmy odkryć plażę z El Toro.

Choć plaża była pełna glonów, które nie pachniały zachęcająco, kryła ona w sobie coś niezwykłego. Przedzierając się przez niewielką dżunglę docierało się tu do jeziora flamingów. W okresie, w którym my byliśmy, niestety jezioro było totalnie wysuszone. Natomiast w porze deszczowej można spotkać tu niepoliczalne ilości flamingów. Musi to być spektakularny widok.

Przedostatnim przystankiem była plaża ze słynną palmą Bounty. Można było tu odpocząć na leżaku, wpatrywać się w toń, bądź spacerować i napstrykać tyle zdjęć, ile zmieściło się w pamięć telefonu. Ta plaża jest niezwykła i bezkresna. 

Ostatnim miejscem postoju był basen z rozgwiazdami. Zatrzymaliśmy się na mieliźnie pośród pięknych jachtów. Wskoczyliśmy do wody w maskach i naszym oczom co rusz ukazywały się pomarańczowe, czerwone i bordowe rozgwiazdy. Jako zwolennik życia tego, co w naturze przypominam, że nie wyciągamy ich z wody, bo to je po prostu uśmierca. 

Do hotelu wróciliśmy późnym popołudniem, zmęczeni i szczęśliwi. Podekscytowani zdjęciami, wertowaliśmy galerię przy mamajuanie, a później poszliśmy spać w tym niekończącym się błogostanie. 

 

Góra Czarownic na półwyspie Samana

Podróż na półwysep Samana rozpoczęła się od odwiedzenia Góry Czarownic ( Montana Redonda). Bardzo chcieliśmy zdążyć dotrzeć tam jeszcze przed pełną okrasą słońca, jednak w ten czas akurat postanowiło ono nie wychodzić zza chmurki. Nic się jednak nie stało złego, bo widoki tu nawet bez słońca były bajeczne, a dodatko zostaliśmy poczęstowani słodkimi bułkami i prawdziwym kakaem- niebo w gębie. 😀 Napstrykaliśmy tu multum fotek w różnych specjalnie przygotowanych punktach i ruszyliśmy na most El puente peatonal entre cayos de Samana. W drodze powrotnej zahaczyliśmy o niewielki sklepik, w którym można było zaopatrzyć się w prawdziwe kakao, przyprawy i lokalne owoce.

Most pomiędzy wyspami na półwyspie Samana

Spacer po moście jest niezwykle urokliwy. Widać z niego morze, miasto, ładny hotel i bujną roślinność. Pomiędzy grudniem, a marcem natomiast okoliczne wody są miejscem, w którym żyją Humbaki. Maluchy szaleją tu w wodzie, po czym urządzają sobie drzemki przy powierzchni wody. Na pewno jest to niesamowity widok, który niestety w maju nie był nam dany.

Z kolei sam most to niezła inwestycja, która była budowana baaaardzo długo, bo taki też jest zapał pracujących tu ludzi. Most ten łączy trzy wyspy z półwyspem Samana. Niegdyś był obiektem westchnień Napoleona, później Brytyjczyków. teraz umożliwia po prostu dojście do hoteli. 

Lasy namorzynowe Cano Frio i plaża Rincon

Kolejny punkt wycieczki rozpoczęliśmy od rejsu drewnianą łodzią po zatoce, gdzie rosną lasy namorzynowe. Jest to piękne miejsce, z bujną roślinnością i z lekką nutką adrenaliny- po pierwsze zastanawiające jest czy ktoś nie wpadnie z chyboczącej się łodzi do wody, a po drugie czy nie wyskoczy zaraz z wody pirania. 😆 Na szczęście po kilku metrach każdy wyluzował i mogliśmy podziwiać piękną przyrodę. 

Po krótkim rejsie pomaszerowaliśmy do lokalnej knajpki, gdzie zjedliśmy proste, ale bardzo smaczne dania. Na stole królował kurczak, ryż, ryba, warzywa i soczyste owoce.Gdy wszystkie brzuchy były napełnione mieliśmy czas na leżakowanie na Playa Rincon. Uwaga na wejście tu do wody, bo jest zdradliwe. Na początku jest płytko, a później następuje konkretny spad i nie ma gruntu. Czas tu był bardzo sielski. Aż chciałoby się tu zostać cały dzień. Jednak czekały nas jeszcze inne atrakcje, do których ruszyliśmy łodzią. 

Park Los Haitses i wyspa Bacardi

Uprzednio jednak musieliśmy dotrzeć do malutkiej mariny, skąd katamaran zabrał nas do parku narodowego Los Haitses i na wyspę Bacardi. Rejs po parku jest bardzo interesujący. Można tu odwiedzić namorzyny i odnaleźć różne formacje skalne. Ciekawostką jest fakt, że w namorzynach parku swoją przystań znajdują piękne jachty. Znajdują one tu schronienie w czasie huraganów. 

Natomiast wyspa Bacardi to kwintesencja karaibskiego klimatu. Palmy, plaża, morze i do tego pina colada- czegóż chcieć więcej na zakończenie tego cudownego dnia? 😀

Oczywiście mogłabym opisać więcej miejsc, które można zobaczyć w Dominikanie, ale dlaczego miałabym to robić, skoro nie mogę obiektywie o nich opowiedzieć, bo ich nie odwiedziłam? 😉

Zabieram Cię teraz do równie bajecznego miejsca na świecie- na Malediwy! 🙂

Marta Marciniak
Marta Marciniak
https://www.palmamiodbila.pl

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Cookie Policy

Seraphinite AcceleratorOptimized by Seraphinite Accelerator
Turns on site high speed to be attractive for people and search engines.