...
Napisz do mnie lub zadzwoń!
Marta Marciniak
copywriting@martamarciniak.com
+48 518 083 884

Co warto zobaczyć będąc na Nosy Be?

Wszystko 😀 Korzystaj z wszystkich możliwych atrakcji, bo później będziesz żałować, że czegoś nie zobaczyłeś. My dotarliśmy na cztery wyspy, które stanowiły: Nosy Iranja, Nosy Komba, Nosy Tanikely i Nosy Sakatia, a także spacerowaliśmy po wiosce Dzamandzar. Żałuję, że nie dotarliśmy do rezerwatu przyrody i nie snurkowaliśmy z rekinem wielorybim, który wtedy krążył w okolicy. Wszystko przed nami, następnym razem na pewno wybierzemy się na dwa tygodnie. 

Nosy Iranja

Może zacznę od chyba najważniejszego miejsca w okolicy Nosy Be, które po prostu trzeba zobaczyć- Nosy Iranji. Można się tam dostać motorówką lub katamaranem. Nosy Iranja składa się dwóch wysp połączonych ze sobą mierzeją, która widoczna jest w czasie odpływu. Wyspa ta stanowi rezerwat przyrody dla żółwi morskich i krabów palmowych. Nigdzie dotąd nie widziałam takiego kolory oceanu jak na Nosy Iranji. Nawet na Malediwach. Lazur oceanu aż raził w oczy, ciężko było wytrzymać bez okularów przeciwsłonecznych. Wrażenia po spędzeniu czasu na tej rajskiej wyspie zostają w pamięci do końca życia.

Na Nos Iranji znajduje się także latarnia morska, na którą niestety nie można wejść, ale przy niej jest fantastyczny punkt widokowy, z którego można podziwiać wspomnianą mierzeję. Prowadząca na nią droga to także możliwość spotkania lemurów, podziwiania kakaowców i szansa na kupienie drobnych pamiątek. Po zejściu na dół czekał na nas lunch i sielski wypoczynek na miękkim piasku.

Nosy Komba

Kolejnym miejscem cumowania jest nosy Komba- wyspa lemurów. To tu właśnie znajduje się rezerwat przyrody, który jest domem dla lemurów i wielu innych gatunków zwierząt i roślin. Po spacerze przez magaską wioskę docieramy do skraju dżungli, w której skrywane są tajemnice fauny i flory. Obserwowaliśmy tam węża boa dusiciela, lemury mokok, kameleony w tym gatunek najmniejszego na świecie i bujną roślinność. W drodze powrotnej można było zakupić rzeźby stworzone przez mieszkańców, którzy słyną właśnie z takiego chałupnictwa.

Nosy Tanikely

Następny przystanek, to urocza wyspa Nosy Tanikely, gdzie snurkowaliśmy z żółwiami, jedliśmy lunch z lemurami i korzystaliśmy z kąpieli słonecznych. Nosy Tanikely jest również rezerwatem dla wspomnianych żółwi i lemurów. Nie ma szans, żebyś nie spotkał tu żółwia morskiego. Wystarczy zanurzyć głowę, a już za chwilę zaobserwujesz, jak żeruje on na dnie rafy. Pamiętaj, że na wyspie jest zakaz dokarmiania lemurów i grozi to mandatem. Oczywiście będą Cię one czarowały i obchodziły z każdej strony, ale uszanuj proszę ich naturę i stosuj się do zaleceń przewodnika. Wspomnę także o posiłku, który tu jedliśmy, bo był on również fajnym doznaniem. Z usypanego piasku zrobiono nam stół, następnie na przystawkę przygotowano szaszłyki z krewetek, a na danie główne Barakudę z ryżem i sałatami. Wyśmienita, lokalna kuchnia, która skradła moje serce. Barakudy nigdy później nie miałam okazji zjeść ze względu na cenę, jaka była oferowana za jeden jej kawałek.

Nosy Antsoha

Jednym z punktów odkrytych po drodze na Nosy Be jest nietuzinkowa wyspa Nosy Antsoha. To właśnie tu będziesz mieć okazję blisko obcować z lemurami. Gdy dopłynęliśmy do skraju wyspy, weszliśmy w gląb dżungli. Naszym oczom ukazała się liczna gromada lemurów, należących do gatunku Lemurii czarnej, Lemurii płowej, Warii czarno-białej i Warii rudej. Gdy wystawiło się rękę z bananem, lemury wskakiwały na ramię i swoimi palcami zabierały przysmak, szukając wzrokiem kolejnych łakoci. Niesamowite przeżycie. Lemury mają miękkie futerko, pięciopalczaste łapki pokryte czarną skórą i piękne ogony, których absolutnie nie można dotykać. Ogon lemura jest równoważnią jego ciała. Gdy go dotkniesz lemur traci orientację i w panice może się odwinąć ząbkami. 

Lokalny spacer na Nosy Be

Oprócz fantastycznych miejsc, które zobaczyliśmy trzeba pamiętać, że obrazy z wiosek na Nosy be poruszają każde serce. Życie bez kanalizacji, w barakach z blachy, brak dostępu do szkolnictwa nie napawa optymizmem. Jednak czy to oznacza, że mieszkańcy są nieszczęśliwi? Absolutnie. Nie ważne są dla nich dobra materialne, nie istnieje ta zegarek. Każdego dnia budzi ich wschodzące słońce, a wraz z jego zachodem- kładą się spać. Malgasze są także bardzo przedsiębiorczy i próbują sprzedawać wszystko, co jest tylko możliwe. Plastikowe butelki nie lądują od razu w koszu, a są dalej sprzedawane lub przerabiane na użyteczny przedmiot. Z kawałka drewna potrafią wystrugać piękny statek, który sprzedają za grosze, gdzie w europejskim sklepie potrafi on kosztować ponad tysiąc złotych. Warto wybrać się na spacer po okolicznych miejscowościach. Uwierz mi, będziesz jak zaczarowany stał i obserwował codzienność malgaszy, a refleksji nie będzie końca. 

Pamiętam też jak w czasie covidu szaman z Madagaskaru przygotował miksturę która miała zapobiegać chorobie i powikłaniom. Wszyscy chętnie stanęli w kolejce i stawali okoniem na szczepienia. Ich wierzenia i obyczaje są niezwykle ciekawe i warto ich posłuchać. Wierzą oni także w życie po śmierci i na przykład w lipcu i w sierpniu wyciągają kości umarlaczków z grobów, owijają je w nową tkaninę i ponownie chowają do grobu. Towarzyszą temu biesiady, tańce i śpiewy. Oczywiście są też inne religie na wyspie, jak chrześcijanizm i muzułmanizm. Jednak ich wierzenia zdecydowanie chętniej każdy z nas chce odkryć.

Zobacz, gdzie spaliśmy na Nosy Be!

Marta Marciniak
Marta Marciniak
https://www.palmamiodbila.pl

Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Cookie Policy

Seraphinite AcceleratorOptimized by Seraphinite Accelerator
Turns on site high speed to be attractive for people and search engines.